6 maja 2014

Zmiana stylu życia na zdrowszy - jakich błędów unikać? część 1.

W dzisiejszych czasach parcie na zdrowy i aktywny styl życia widoczne jest na każdym kroku, poczynając od gazet i programów telewizyjnych, poprzez artykuły publikowane w internecie, aż po fotki i wpisy naszych znajomych z facebooka. Jeśli mam być szczera, moim zdaniem jest to niesamowity krok do przodu dla ludzkości, ponieważ im więcej takich "bodźców" zachęcających nas do zmiany nawyków widzimy, tym większa szansa, że może wreszcie wyciągniemy jakieś wnioski i weźmiemy się za siebie.

Zastanów się, ile razy denerwowałaś się na sam widok kilkukilometrowej trasy zmierzonej przez słynną aplikację Endomondo i opublikowanej na facebookowej ścianie kogoś ze znajomych? Ile razy obiecywałeś sobie "ale od jutra to już na pewno..."? Ile razy lajkowałeś strony trenerów i trenerek fitness, lub takich, które miały za zadanie zmotywować Cię do codziennych treningów lub zdrowej diety? Czy lajkowanie okazało się skuteczne i zmieniłeś swoje nawyki? :)

Jakie błędy popełniamy najczęściej, decydując się na zmianę stylu życia? 

1. Wprowadzamy gruntowne zmiany z dnia na dzień - czyli standardowo, w niedzielę po dwudaniowym obiedzie podejmuję decyzję, że "od poniedziałku przechodzę na dietę." Ewentualnie "od 1 maja zaczynam się odchudzać". Czemu ten jeden moment musi mieć aż tak konkretną datę? Bo podświadomie jesteśmy do niego negatywnie nastawieni i chcemy odsunąć go jak najdalej od siebie. 

Jutro się odchudzam, ale dziś zjem jeszcze chipsy i popiję je colą, a w nocy wyskoczę na kebsa na ostro. Ale przecież to nie ma znaczenia, bo od JUTRA dieta, no nie?


 2. Stawiamy sobie zbyt nierealne cele. Jeżeli w maju postanawiasz, że do lipca będziesz miała brzuch jak Chodakowska, a startujesz z pułapu ludzika Michelin, to mimo najszczerszych nawet chęci, cudu nie dokonasz. Zamiast obiecywać sobie, że do wakacji będziesz mogła pochwalić się ciałem supermodelki, wyznacz sobie mniejszy i bliższy cel, czyli np. 4 kg w ciągu miesiąca w dół. 

Rzeczywiste i bardziej przyziemne plany pozwalają nam widzieć stały progres, jednocześnie motywując nas do dalszego działania.



3. Całkowicie podporządkowujemy się diecie. Z dnia na dzień wykreślamy z jadłospisu słodycze, fast foody, napoje gazowane, smażone potrawy i całe pieczywo. Pierwszy dzień diety zaczynamy od jabłka popitego wodą z cytryną, na obiad zjadamy plasterek kurczaka gotowany na parze przybrany liściem sałaty, a jeszcze zanim wybije pora kolacji mdlejemy z wyczerpania. A przecież nie od razu Rzym zbudowano. Eliminuj szkodliwe części jadłospisu etapami - spróbuj ograniczyć niezdrowe potrawy, sukcesywnie zmniejszając ich ilość w codziennej diecie. A jeśli w chwili słabości sięgniesz po czekoladę, nie rozpaczaj nad swoją beznadzieją i nie narzucaj sobie głodówki przez cały kolejny dzień. Zamiast tego - pobiegaj. Idź na basen. Zrób serię ćwiczeń w domu. Ale nie załamuj rąk, że "to już koniec".


4. Oczekujemy błyskawicznych efektów. Najlepiej, żeby tłuszcz przeobrażał się w mięśnie nocą, i to od razu po pierwszym treningu. Przecież wiesz, że tak nie będzie, więc czemu się oszukujesz? :) Przede wszystkim, zanim zaczniesz walkę o lepszą sylwetkę, zrób sobie zdjęcia. Zmierz obwody we wszystkich newralgicznych miejscach. To, że waga nie idzie do dołu wcale nie musi oznaczać, że Twoje starania nie przynoszą efektów!

mięśnie vs tłuszcz


5. Porównujemy się do innych - czyli robimy coś, co nie tylko pogarsza nasze samopoczucie, ale również zniechęca nas do dalszego działania. Bo koleżanka schudła szybciej, bo kolega przebiega na bieżni dalszy dystans, a siostra ma silniejszą wolę. To nieistotne, jak idzie innym - masz skupić się na sobie i działać w swoim rytmie. Każdy zmienia nawyki żywieniowe i tryb życia we własnym tempie. Każdy też ma inne ciało, inne geny, słabości i mocne strony. Porównania zazwyczaj nie dają nic oprócz niezdrowej zazdrości, a strony, które teoretycznie powinny nas motywować widokiem pięknych, wysportowanych ciał, z reguły prowadzą głównie do frustracji. A prawda jest taka, że większość z tych zdjęć nie jest dziełem intensywnego treningu, a intensywnej pracy grafika komputerowego, który z każdego jest w stanie zrobić gwiazdę fitness.

***

2 komentarze:

  1. Eh... sama prawda! Czytałam z uśmiechem na pograniczu grymasu :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że zdecydowanie więcej było uśmiechu ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz. Jeśli masz jakieś pytania lub po prostu chcesz się ze mną skontaktować, pisz bezpośrednio na adres tytezmozesz7@gmail.com. Odpowiem na każdą wiadomość :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...